Dzień Pluszowego Misia
Dzień Pluszowego Misia w naszej grupie był bardzo radosny. Dzieci poznały historię pluszowego misia – a ta, jak się okazało, pełna jest przygód, zbiegów okoliczności i jednego bardzo słynnego prezydenta, który lubił polować… choć nie na misie z waty. Każdy opisywał swojego pluszowego przyjaciela. Misie były przeróżne: puchate, malutkie, wielkie jak właściciel, – prawdziwa misiowa reprezentacja świata.Dzieci analizowały futerko, łapki, guziczki i inne misiowe detale z taką powagą, jakby przygotowywały raport dla komisji ds. misiów. Potem misie cierpliwie były układane w rządku – od najmniejszego, co mieścił się w dłoni, aż po największego. Nie zabrakło też gimnastyki umysłowej: z misiami utrwalaliśmy pojęcia nad, pod, obok, za. Miś pod kolanem, miś na głowie, miś obok kolegi. Prawdziwą sensacją okazało się spotkanie z legendą – Misiem Uszatkiem, bohaterem z Łodzi, który swoim klapniętym uszkiem skradł dziecięce serca. Dla wielu to było pierwsze w życiu spotkanie z tą kultową bajką, więc oglądanie przebiegało w ciszy i pełnym skupieniu… no, przynajmniej do pierwszego „Ooo, on ma klapnięte uszko!”.
Na koniec rozmawialiśmy o emocjach. O tym, że miś potrafi pocieszyć, kiedy smutno, wysłuchać, gdy nie ma komu opowiedzieć sekretu, i przytulić tak, że nawet pochmurny dzień robi się słoneczny. Dzieci zgodnie stwierdziły, że misie to tacy mali superbohaterowie – tylko bez peleryny i bez potrzeby latania.
Tak minął nam wesoły, przytulny i bardzo puchaty Dzień Pluszowego Misia – dzień, który udowodnił, że misie to najlepsi przyjaciele na świecie.
